Notice: Undefined index: HTTP_webpage_AGENT in /home/estrona/public_html/wgears/frontend/robots.class.php on line 111
Feelin The Blues - Kanon

Strefa słowa

14/06/2010

Opowieść o polskim bluesie...
Słowo wstępu Robiąc porządki w komputerze trafiłem na ten tekst, który napisałem z 9 miesięcy temu. Najwyraźniej zapomniałem go umieścić, ale nic straconego - wrzucam go teraz. Na aktualności stracił niewiele, mam więc nadzieję, że się spodoba. (-) Kurson Opowieść o...
więcej...

 

Polecam


Mój typ


Jazz blues

T-Bone mania

Kanon - na dobry początek

   Na stronach internetowych można wyszukać co najmniej kilka list kanonu bluesowego. Ta została przygotowana pod kątem dostępności w Polsce. Niestety wiele klasycznych nagrań bluesowych jest u nas nieosiągalnych. Stąd też brak tu na przykład Little Waltera. Z żalem stwierdziłem, że jeszcze kilka lat temu można było zdobyć ładnie wydane "digipaki" z wytwórni Chess. Teraz niestety są wycofane. Wyraźnie słaba reprezentacja nagrań akustycznych również wynika z tego, że są to płyty trudno osiągalne. Lista będzie się nieco powiększać, w miarę jak zbadam dostępność różnych tytułów.

 

Luther Allison Live In Chicago, Alligator 1999, nr kat. ALCD 4869

Dwupłytowy koncert zarejestrowany w Chicago w 1995 roku (z niewielkimi wyjątkami z 1997 r.) jest swego rodzaju testamentem Luthera Allisona, zwieńczeniem jego muzycznej drogi, esencją jego emocjonalności. Artysta kipi energią, perfekcyjnie kreuje dramaturgię przedstawienia. Jego gitara łka i ryczy. Całość po prostu rzuca na kolana. Jeśli chcecie komuś pokazać, na czym polega siła bluesa, zastanówcie się nad tym albumem. Doskonały blues zakorzeniony w tradycji Chicago!
Więcej detali: ->TUTAJ<-
Big Bill Broonzy Black, Brown and White, Polygram 1991, nr kat. 842 743 2

W latach 30. Big Bill był gwiazdą bluesa pierwszej wielkości. Ceniono go za wyrafinowany elegancki styl gry na gitarze, wyrazisty śpiew i często ważne teksty. Mimo to zdecydowałem się na nagrania z początku lat 50. Materiał jak na czas powstania brzmi rewelacyjnie. Bill grał wówczas osobistą odmianę akustycznego bluesa. Większość nagrań dokonał, akompaniując sobie na gitarze akustycznej, przy wsparciu basisty Ransoma Knowlinga. Kilka kompozycji to ciekawostka - jump bluesowe interpretacji z udziałem zespołu Saxa Mallarda. Spośród utworów warto wymienić znamienny temat poruszający problem rasizm Get Back (Black, Brown & White) wydany po raz pierwszy we Francji. Za pewne najpopularniejszy jest w tym zestawie standard Hey, Hey, grany prze Claptona czy Romka Puchowskiego.

R. L. Burnside Burnside On Burnside, Fat Possum 2001, nr kat. 0343-2

Nazwisko Burnside'a musiało się znaleźć w niniejszym zestawie, choć miałem pewien zgryz, co do wyboru płyty. Koncert zarejestrowany na początku 2001 roku ukazuje Burnside'a i jego kompanów w wyśmienitej formie. Jest diabelnie autentyczny. Brud i trans surowego bluesa. Jest przeciwieństwem wygładzonych produkcji tzw. "majorsów", czyli wielkich wytwórni, które na ogół zastanawiają się, jak sprzedać bluesa, by nie był przykry dla pań i panów w średnim wieku. Ta płyta udowadnia witalność współczesnego bluesa. Warto również sięgnąć po Come On In z 1998 roku, gdzie mamy jeden z pierwszych przykładów łączenia bluesa ze współczesną elektroniką.

 Więcej detali: ->TUTAJ<-

The Butterfield Blues Band The Paul Butterfield Blues Band & East West, Rhino 1965, 1966, nr kat. 8122735712

Zespół Paula Butterfielda jako jeden z pierwszych pokazał Ameryce, jaki skarb posiada. Liderzy - harmonijkarz Paul Butterfield, gitarzyści Mike Bloomfield i Elvin Bishop jako niemal nastolatkowie mieli odwagę przysłuchiwać się czarnym bluesmanom. Byli świadkami koncertów Otisa Rusha, Muddego Watersa, Howlin' Wolfa i innych klasyków (dziś) chicagowskiego bluesa. W 1965 roku ukazała sie pierwsza płyta Paul Butterfield Blues Band. Szcześliwie sie złożyło, że sekcję rytmiczną tworzyli dojrzali czarni bluesmani - perkusista Sam Lay i basista Jerome Arnold. Otwierający album Born In Chicago to dziś wciąż ich najbardziej znany utwór, wykorzystany w filmie Blues Brothers 2000. Mimo upływu lat nagrań słucha się z radością. Szczególnie Mike Bloomfield błyszczy w pełni wykształconym stylem gitarowym, a Butterfield zachwyca niesamowitą energią, polotem i stylowością. Drugi album ujrzał światło dzienne zaledwie rok później. Zespół nadal czerpie siłę z korzennego bluesa, ale tworzy też bardziej osobistą mieszankę. Na dobrą sprawę znalazły się tu pierwsze przykłady muzyki fusion - mieszanka bluesa, jazzu i rocka. Mam na myśli ciekawą interpretację kompozycji trębacza jazzowego Nata Adderleya - Work Song. Zaś East West o kilka lat wyprzedza projekty w rodzaju Mahavishnu Orchestra, włączając elementy muzyki Wschodu. East West jest rówieśnikiem hołubionego albumu Johna Mayalla The Bluesbreakers with Eric Clapton, ale zapewniam, że zestarzał się znacznie mniej. Poza tym jest muzycznie znacznie ciekawszy.

 

Więcej detali: ->TUTAJ<- i ->TUTAJ<-
William Clarke Groove Time, Alligator 1994, nr kat. ALCD 4827

William Clarke - uczeń legendarnego George'a Smitha - był jednym z najbardziej ekspresyjnych harmonijkarzy w historii bluesa. Myślę o zaangażowaniu, o sile przekazu. To się czuje! To, że był wybitnym wirtuozem harmonijki - klasykiem nurtu california boogie swing ma tu znaczenie drugorzędne. Wszystkie płyty Clarke'a nagrane dla Alligatora są świetne (pomijając dość ostro brzmiącą produkcję), a Groove Time wybrałem ze względów osobistych. Szkoda, że William Clarke odszedł od nas tak wcześnie - w 1997 roku. Płyta powinna zachwycić również miłośników kunsztu gitarowego, a to ze względu na obecność fenomenalnego gitarzysty Alexa Schultza.
Więcej detali: ->TUTAJ<-

Albert Collins - Robert Cray - Johnny Copeland Showdown, Alligator 1985, nr kat. ALCD 4743
 

Powszechnie uważa się ten album za jeden z najlepszych krążków lat 80. Na jednej płycie spotkało się trzech fantastycznych wykonawców, wśród których królem jest Albert Collins - gospodarz płyty. Są tu wszystkie kombinacje - duety, tria, a nawet Albert na harmonijce ustnej. Nie ma grania w stylu "kto jest lepszy". Rychło można zauważyć, że każdy lider ma swoje atuty. Na basie mój ulubieniec - Johnny B. Gayden.

 

Więcej detali: ->TUTAJ<-

James Cotton - Carey Bell - Junior Wells - Billy Branch Harp Attack, Alliator 1990, nr kat. ALCD 4790

Pomysł jak na płycie Showdown, ale mamy czterech czołowych harmonijkarzy. Wspaniałe interakcje, możliwość porównania różnych stylów (choć wszystkie oscylują wokół tradycji chicagowskiej) to główne atuty tej płyty. świetna stereofonia. Moim faworytem jest Carey Bell. Harp Attack to żywioł, ale kontrolowany doświadczeniem i smakiem. Jamowicze mogą się uczyć kultury grania.

Więcej detali:->TUTAJ<-
John Lee Hooker Live at The Cafe au Go-Go (and Soledad Prison), Universal 1996 (1966, 1972), nr kat. MCD 11537

Bez Hookera ta lista nie miałaby sensu. Jednak zastanawiałem się, czy wybrać stare historyczne nagrania mistrza boogie, czy nowsze produkcje - przystępniejsze, lecz nie tak intensywne. Na domiar złego najlepsza płyta z późniejszego okresu - Mr. Lucky - jest w Polsce niedostępna. Wybrałem materiał ze środka (lata 70.). To swego rodzaju kompromis. Materiał koncertowy jest przekonujący, jakość nagrań bez zarzutu, no i znajdujemy kilka sztandarowych pozycji - Boom Boom jako Bang, Bang, One Bourbon..., I'm Bad Like Jesse James. Tymczasem żadna kompilacja jaką miałem nie była idealna. Dla wyboru pewne znaczenie miała też cena. Skład towarzyszących muzyków też jest imponujący, bo w materiale z klubu "Go-Go" mamy cały zespół Muddego Watersa.

Więcej detali: ->TUTAJ<-
Lightnin' Hopkins The Very Best Of , Rhino 2000, nr kat. 8122-79860-2

Lightnin' Hopkins jest jednym z najbardziej charakterystycznych artystów akustycznego bluesa (zdarzało mu się grać również na gitarze elektrycznej). Jego muzyka, pomimo swej prostoty, zawiera olbrzymi ładunek emocji, zaś osobiste, refleksyjne teksty określane są mianem bluesowej poezji. Głos Hopkinsa jest równie niezwykły jak gitarowy styl, raz to zadumany i niemal mroczny, raz rytmiczny i taneczny. Aby zapoznać się z jego twórczością najłatwiej sięgnąć po dobrze skompilowany zestaw wydany przez Rhino. Krążek zawiera wczesny materiał od początków kariery (1946) po lata 60. (1961), czyli z najbardziej twórczego okresu Lightnin'a. Hopkins nagrywał najczęściej solo, ale w kilku nagraniach towarzyszy mu między innymi Sonny Terry. Dzięki tej płycie poznacie takie perełki jak Katie Mae Blues, Shotgun Blues czy fenomenalny Mojo Hand. Blues prawdziwy do bólu na najwyższym poziomie.

Więcej detali: ->TUTAJ<-
Howlin' Wolf His Best, MCA/Chess 1997, nr kat. MCD 09375

Dla rzeszy koneserów chicagowskiego bluesa Howlin’ Wolf jest najwybitniejszym śpiewakiem bluesowym wszechczasów. Jego głos, posiadający niepowtarzalny zwierzęcy magnetyzm, pierwotną siłę i zmysłowość, inspirował wielu artystów, nie tylko bluesowych jak choćby Toma Waitsa czy Captaina Beefhearta. Wiele utworów śpiewanych przez Wolfa stało się standardami. Nagrywał je dla wytwórni Chess, His Best jest celnym wyborem najpopularniejszych z nich. Można tu znaleźć najwcześniejsze surowe Moanin’ At Midnight (cierpnie skóra przy jękliwym zaśpiewie na początku), drapieżne, desperackie Smokestack Lightnin’ czy I Asked for Water. Kompozycja Who’s Been Talking nie tylko była grana przez wielu, ale posłużyła za szkielet innych kompozycji. Jednoznacznie z Howlinem kojarzą się kompozycje Howlin’ For My Darlin’ czy Back Door Man. Olbrzymią rolę w kształtowaniu brzmienia bluesów Howlin'a miał jego wieloletni gitarzysta Hubert Sumlin, stojący zawsze w cieniu, a mimo to inspirujący wielu gitarzystów bluesowych czy blues rockowych. Często pojawia się tu Willie Dixon, Jimmy Rogers, Otis Spann, a nawet Buddy Guy. Howlin’ Wolf to podstawa. Dla początkujących i zaawansowanych.

Więcej detali: ->TUTAJ<-
Robert Johnson The Complete Recordings, Columbia 1990 (1936-37), nr kat. 467246

Robert Johnson to ikona przedwojennego bluesa. Jego twórczość kumuluje osiągnięcia Leroya Carra, Sona House'a czy Charleya Pattona, ale nie tylko. Bez nich i wielu innych Johnson by nie istniał, a jednak w świadomości rzeszy miłośników bluesa jest najważniejszą postacią z czasów przed Muddym Watersem. Robert Johnson miał w sobie magię, która poraża do dziś. Czas nagrania tego materiału nie jest wbrew pozorom jakąś barierą. Po chwilowym szoku wywołanym brakiem "Hi Fi" będziecie zakochani w tej muzyce. W środku opakowania gruba książeczka i słowa utworów, które w większości stały się standardami bluesowymi. Dla mniej wymagających dostępna jest również okrojona wersja - Contracted To The Devil. Zawiera tylko 25 kompozycji spośród 29 (niektóre dwukrotnie co razem daje 41 utworów).
Więcej detali: ->TUTAJ<-
Albert King Live Wire Blues Power, Stax 1979 (taka informacja jest we wkładce), nr kat. SCD 24 4128-2

Bluesowa moc. Nic dodać nic ująć. Uchwycony na żywo materiał gitarzysty, który wywarł wpływ na rzesze innych. Wpływ znacznie większy od B. B. Kinga. Materiał pochodzący z 1968 roku, brzmi świeżo i jest klasycznym przykładem brzmienia Staxu - wytwórni specjalizującej się w soulu czy soul bluesie. Uwaga! Na rynku dostępna jest wersja w digipaku - lepiej zremasterowana - lub w zwykłym opakowaniu. Numer katalogowy, które podaję, to numer digipaku (zawiera multimedialną historię Staxa i kilka sekund nagrania Alberta Kinga na video). Na płycie nie wymieniono składu muzyków, toteż podaję: Albert King - śpiew, gitara, Willie James Exon - gitara, James Washington - organy, Roosevelt Pointer - gitara basowa, Theotis Morgan - perkusja.
Więcej detali: ->TUTAJ<-

B. B. King Blues Summit, MCA 1993, nr kat. MCD 10710

Muzyka B. B. Kinga to nie tylko muzyka najpopularniejszego artysty bluesowego. Jego gra jest zdaniem fachowców połączeniem szorstkości z Delty, gdzie się urodził z dokonaniami T-Bone'a Walkera, o którym piszę poniżej.
Znawcy twórczości Kinga wytkną mi, że powinienem tu zamieścić Live At The Regal. I polecam. Cóż poradzę, że akurat Blues Summit uwielbiam. Poza osobą B. B. Kinga ma on tę zaletę, że można poznać jedenastu innych fantastycznych artystów - Robert Cray, Katie Webster, Buddy Guy, John Lee Hooker, Koko Taylor, Etta James, Lowell Fulson, Albert Collins, Ruth Brown, Irma Thomas, Joe Louis Walker. Blues Summit urzeka niezwykłym ciepłem, które emanuje z osoby gospodarza. Ze swej strony radzę zwrócić uwagę na Joe Louisa Walkera.
Jeśli nie masz żadnego albumu bluesowego na półce zacznij od tego. Jeśli on Cię nie weźmie, to nie kupuj drugiego, bo blues jest nie dla Ciebie. Chyba, że drażni Cię szczypta słodyczy, wtedy spróbuj Burnside'a lub Hound Doga.

 

Więcej detali: ->TUTAJ<-

Memphis Slim The Gate Of Horn, Snapper 2003, nr kat. SNAP 137 CD

Szkoda, że dziś pianino jest tak mało popularne i przegrywa w konkurencji z gitarą i harmonijką. W latach 30, a na dobrą sprawę do 60-tych pianiści byli równie hołubieni co gitarzyści, a Memphis Slim obok Otisa Spanna do dziś pozostał jednym z najpopularniejszych. Może dlatego, że długo mieszkał w Europie. Był obdarzony charakterystycznym głosem, posiadał niepowtarzalny styl wokalny. Nagrania zawarte na tej płycie pochodzą z lat 58-59.
Obok pianisty na uwagę zasługuje fantastyczny Matt "Guitar" Murphy - ten sam, który ponad 20 lat później był głównym gitarzystą w Blues Brothers. Dorównują mu saksofoniści - John Calvin i Sam Chatman. Mimo upływu lat płyta może oczarować energią i różnorodnością.

Więcej detali: ->TUTAJ<-

Hound Dog Taylor And The Houserockers Hound Dog Taylor And The Houserockers, Alligator 1971, ALCD 4701

Według wielu rankingów najlepsza płyta bluesowa z techniką slide. Pierwsza płyta zrealizowana przez największą niezależną wytwórnię bluesową Alligator. Muzyka surowa lecz kipiąca energią. Hound Dog był jednym z tych artystów, co do których mamy wątpliwości czy są zwykłymi ludźmi. Techniką nie mógłby zachwycić dzisiejszych wirtuozów, ale w ekstremalnym oddaniu się temu co robił nie miał sobie równych. Towarzyszyła mu równie nawiedzona sekcja rytmiczna - Brewer Phillips na drugiej gitarze (nie ma tu gitary basowej) i Ted Harvey na perskusji.

Więcej detali: ->TUTAJ<-
Stevie Ray Vaughan Couln't Stand The Water, Epic Sony 1999 (1984), nr kat. 494130

Wszystkie płyty S. R. Vaughana są bardzo dobre, toteż kierowałem się osobistym gustem. Ta płyta jest najbardziej bluesowa, zawiera między innymi przepiękną wersję Tin Pan Alley - kompozycję Roberta Geddinsa napisaną dla Little Miltona (zresztą kopię utworu Curtisa Jonesa z lat 30-tych). Couldn't Stand... to druga płyta Vaughana. Zabawne, że jego twórczość prezentuje się jako przykład najbardziej nowoczesnego bluesa, a od nagrania tej płyty minęło 20 lat. W twórczości SRV-a jest sporo elementów rockowych, choćby na tej płycie antyblues Scuttle Buttin', ale niewątpliwie jest przesiąknięta bluesowym feelingiem. Zwróć uwagę na numer katalogowy, bo na rynku jest dostępna wersja bez tzw. bonusów. To samo dotyczy albumów Texas Flood, Say To Say i In Step.
Więcej detali: ->TUTAJ<-
T-Bone Walker Goodbye Blues - Quadromania, Membran 2005, nr kat. 222490-444

T-Bone Walker to niezwykle ważny gitarzysta. Jeśli chodzi o elektryczną gitarę skłonny jestem przyznać mu pierwszeństwo przed np. Muddym Watersem czy B. B. Kingiem. To on jako pierwszy zaczął nagrywać z użyciem gitary elektrycznej na początku lat 40. Zrewolucjonizował tym samym język bluesowej gitary.

Czteropłytowy zestaw można spotkać na aukcjach internetowych za śmieszne pieniądze. Nie jest wprawdzie opatrzony merytorycznym komentarzem, ale zawiera przynajmniej dane dotyczące czasu wydania i składu (tu również zdarzają się pewne nieścisłości). Zestaw zawiera łącznie 90 nagrań, choć niektóre zbędnie się dublują. Tak czy inaczej mamy tu najważniejsze, historyczne wersje - począwszy od pierwszych dwóch kompozycji z lat 20. po klasyczne wykonania z lat 40. Warto wspomnieć przełomowe bluesowe nagrania z użyciem gitary elektrycznej Mean Old World i I Got The Break Baby, superstandardy T-Bone Shuffle i Call It Stormy Monday, jak i nieco mniej popularne T-Bone Boogie, I'm Still In Love With You czy T-Bone Jumps Again. Zagrywki T-Bone'a znajdziecie na każdej płycie bluesowego gitarzysty (chyba że gra techniką slide). Nagrania Walkera to rzecz obowiązkowa na półce każdego szanującego się fana bluesa.
Muddy Waters His Best 1947 to 1955, Universal/Chess 1997, nr kat. MCD 09370

Ten krążek zawiera pokaźną ilość kompozycji, które przeszły do historii bluesa. Można tu znaleźć między innymi I Can't Be Satisfied, Rollin' And Tumblin', I'm Your Hoochie Coochie Man i wiele innych. Wśród muzyków towarzyszących pojawia się kompozytor i basista Willie Dixon, fascynujący pianista Otis Spann i najważniejszy harmonijkarz Chicago Little Walter. Płyta obrazuje też skrótowo transformację chicagowskiego bluesa - od szorskich interpretacji rodem z Delty Mississippi (I Can't Be Satisfied tylko z udziałem basisty Ernesta Crawforda) po klasyczne elektryczne brzmienie nazywane chicagowskim bluesem w I'm Ready. Kawał historii na jednej płycie.
Więcej detali: ->TUTAJ<-
Sonny Boy Williamson II His Best, Chess/Universal, nr kat. MCD 09377

Sonny Boy Williamson II (nr I nosił John Lee Williamson) jest jednym z klasyków bluesa, wirtuozem harmonijki ustnej. Nagrywał w latach 50. i 60. Niezwykła magnetyczna osobowość, oryginalny stylista, którego utwory grane są po dziś dzień. Posiadał własny niepowtarzalny styl, który inspiruje wielu dzisiejszych artystów. W przypadku Williamsona można się zastanawiać, czy sięgnąć po jego pierwsze nagrania, te z okresu Trumpets, czy późniejsze, wydawane przez wytwórnię Chess. Jeśli ktoś będzie chciał zacząć od początku i wybrać jednopłytową kompilację najlepsza jest płyta King Biscuit Time wydana przez Arhoolie (CD 310). Ja jednak sugerowałbym na początek coś z lat 60., materiał nagrywany w Chicago dla Chess. To z tego okresu pochodzą zawarte tu standardy, m.in. Don't Start Me Talking, Help Me, Born Blind, Checkin' Up On My Baby czy Nine Below Zero. Artyście towarzyszą utytułowani muzycy: Otis Spann, Muddy Waters, Willie Dixon, Robert Lockwooda Jr., Fred Below, Luther Tucker, Lafayette Leake.
Więcej detali: ->TUTAJ<-

Szukaj


Warto

13/11/2009

mój ulubiony blog ;)
Jeśli ktoś lubi poczytać coś więcej niż tylko typowe recenzje koncertów, płyt, ktoś lubi spotkać się z muzyką przez pryzmat myśli artysty, zachęcam do zaglądania na blog Pawła Szymańskiego. Inspirujące i niestety tak rzadkie u nas. Spotkać się z refleksjami muzyków. Polecam:...
więcej...

 

Banery